Niedługo po premierze Xbox Series X w sieci zaczęły się pojawiać niepokojące filmy. Sugerowały one, że konsola Microsoft się szybko przepala a z jej wnętrza wydobywa dym. Okazało się to mistyfikacją i efektem taniej sztuczki. Wyjaśnienie całej sprawy jest proste ale producent stanowczo przestrzega i odradza takie zabawy.

Dym z obudowy

Pogłoski o przegrzewaniu się konsoli zaczęły się pojawiać jeszcze przed jej oficjalną premierą. Recenzenci z całego świata je jednogłośnie dementowali jednak zła fama obiegła wszystkie kontynenty. W chwili gdy sprzęt trafił do oficjalnej szerokiej dystrybucji w sieci jak grzyby po deszczu zaczęły się pojawiać niepokojące nagrania, ka których widać gęsty dym unoszący się z perforowanej obudowy urządzenia. Nie był to dobry omen i w pierwszej chwili wydawało się, że wcześniejsze plotki znajdują swoje potwierdzenie. Na wielu filmach z wnętrza obudowy Xbox Series X wydobywał się dym wyglądający jak ten, który towarzyszy paleniu mokrej słomy podpalonej dla uciechy obserwujących. Rzekomo miało to być dowodem i oznaką poważnych wad konstrukcyjnych.

Wyjaśnienie sprawy

Początkowo wyglądało to groźnie, jednak prawda szybko wyszła na jaw. Okazało się, że nie może być mowy o żadnym samozapłonie a efekt widoczny na nagraniach jest efektem wymyślnej mistyfikacji. W krótkim czasie pojawiać się zaczęły filmy i te kolejne nagrania bez cienie wątpliwości wyjaśniły przyczynę pojawiającego się gęstego dymu. Wyszło na jaw, że kłęby dymu nie są rezultatem przegrzania karty graficznej a skutkiem włożenia do środka konsoli dymu z e-papierosa. Podobnie jak wcześniej nagrania płonących Xboxów tak i te wyjaśniające tę tanią sztuczkę szybko rozeszły się po sieci. Producent nie mógł oczywiście pozostać obojętny na taki obrót spraw. Microsoft wydał oficjalny komunikat i oświadczenie, w którym poprosił użytkowników o zaniechanie takich praktyk.

Twórcom Xboxa z Microsoftu do głowy nie przyszło, że ktoś może wymyślić taką sztuczkę. Nie sądzili, że będą musieli komukolwiek tłumaczyć, że wdmuchiwanie do wnętrza urządzenia dymu z e-papierosa nie jest najlepszym pomysłem. Ze względu jednak, że skala zjawiska okazała się szeroka nie mogli tego zignorować. Wydane oświadczenie powinno odwieźć klientów od powtarzania tego niezbyt mądrego eksperymentu. Jak wyjaśnili, mokry i lepki dym, który osiada na wewnątrz na podzespołach urządzenia jest prostą drogą do zwarcia, korozji ścieżek lub innej awarii. Skutki tego mogą być niezbyt miłe a naprawa tak uszkodzonego sprzętu prawdopodobnie nie będzie się mieścić w ramach gwarancji.